Colorado

Welcome to colorful Colorado :)

Po wizycie w Wielkim Kanionie nastepnym przystankiem bylo Four Corners Monument (Monument Czterech Rogow), w ktorym granice czterech stanow (Arizona, Nowy Meksyk, Utah i Kolorado) spotykaja sie pod katem prostym w jednym miejscu. Z ciekawostek, przy odpowiednim ulozeniu ciala mozna byc w czterech stanach jednoczesnie :).
Niestety, zle obliczylem czas podrozy i gdy dojechalem na miejsce bylo juz zamkniete, a co najgorsze bylo tez ciemno. Znalezienie jakiegos miejsca na postoj i drzemke znowu zrobilo sie skomplikowane. Nie majac zbyt wielkiego wyboru dojechalem do miasteczka Cortez w Kolorado. Udalo mi sie znalezc pokoj w jednym z tamtejszych hoteli i z samego rana jeszcze raz wybralem sie do Monumentu Czterech Rogow. Monumentem opiekuja sie Indianie Navajo. Oplata za mozliwosc zobaczenia granitowego dysku laczacego cztery stany to 5 dolarow od osoby. Kolejka do biletow jak i do zrobienia sobie pamiatkowego zdjecia dosyc dluga. Z mojej strony uwazam ze warto bylo, jest to jedyne takie miejsce w Stanach. Monument otoczony jest kregiem sklepikow gdzie mozna zakupic Indianskie pamiatki.




Przejezdzajac przez piekne Rocky Mountains kolejnym przystankiem byl Fort Garland. Zalozony w 1858 roku przez Generala Johna Garlanda mial za zadanie ochraniac osadnikow w dolinie San Luis i pozniej Nowego Meksyku. Fort jednak bardziej zaslynal pod dowodztwem Christophera "Kita" Carsona ktory wladal kilkoma dialektami Indianskimi. Wspolpracowal miedzy innymi z Wodzem Ute - Ouray z ktorym zdolal utrzymac pokoj miedzy plemionami przez ponad dekade.








Podazajac sladami fortow trafilem tez do slawnego Fortu Bent's. Jest to w zasadzie rekonstrukcja Starego Fortu Bent's (Old Fort Bent's). Zbudowany z takich samych materialow i umeblowany w wiekszasci repliakami. Fort zostal zbudowanyw 1833 roku przez braci Williama i Charlsa Bentow i ich partnera Cerana St Vraina. Byl to fort handlowy i na poczatku nosil nazwe Fort William. Handlowano w nim z traperami z Rocky Mountains, Meksykanami, Chejenami, Arapaho, Kiowa i innymi narodami.
Wchodzac do Fortu, czulem ze przenosze sie w czasie, mialem doslownie gesia skorke. Zapach palonego ogniska tylko wzmagal to uczucie, jedynie przechadzajacy sie turysci sprowadzali mnie na ziemie, ze jednak jestem w 21 wieku. 
Wszystkie pomieszczenia doskonale oddawaly klimat tamtych czasow. Stoiska handlowe byly bogato wyposazone we wszelakie skory, koce, bron, materialy codziennego uzytku. Az nie chcialo mi sie wyjezdzac.









Bedac w Kolorado nie moglem nie pojechac nad Sand Creek.
29 Listopada 1864 roku doszlo do masakry gdzie na zaskoczonych mieszkancach wioski Indian z plemienia Czejenow i Arapahow, napadly oddzialy milicji dowodzonej przez Johna M Chivingtona nad strumieniem Sand Creek na rowninach Kolorado. Wsrod zabitych dominowali starcy, kobiety i dzieci. Nie oszczedzono koni ani tipi.
Bylo to znaczace wydarzenie w historii konfliktow "bialych" z Indianami. Jest to swiete miejsce, wiec rozsypalem tyton, zrobilem kilka zdjec i w ciszy pojechalem w dalsza droge.






Ostatnim etapem mojej wizyty w stanie Kolorado bylo Denver, a dokladnie Muzeum Nauki i Natury. Interesowala mnie tam najbardziej wystawa o rdzennych mieszkancach Ameryki Polnocnej. Bedac dwa lata temu w Denver, nie mialem mozliwosci zwiedzenia muzeum z powodu awarii zasilania, w tym roku udalo sie na szczescie bez zadnych przykrych niespodzianek.
Nie zawiodlem sie, roznorodnosc wystaw, ciekawa ich aranzacja zrobila na mnie wielkie wrazenie. Po dokladnym ich obejrzeniu i udekumentowaniu udalem sie do Wyoming.






Comments

Popular Posts